Listopad już tradycyjnie jest miesiącem, w którym przeprowadzany jest Mistrz Klawiatury. Konkurs odbywa się w dwóch etapach. W tym roku w pierwszym etapie wzięło udział szesnastu uczniów. Jakość przepisania zadanego tekstu zdecydowała o składzie finałowej „trójki”. Finał to zmagania dodatkowo z czasem. Zdecydowane zwycięstwo odniosła Alicja Andrejczuk, drugi wynik zanotował Miłosz Śpiewak, a trzecia była Majka Szkutnik. Tekst z którym zmagali się uczestnicy wyglądał następująco: Maria Konopnicka, choć sama wychowała się w dobrych warunkach, od wczesnej młodości interesowała się-jak sama kiedyś powiedziała-„ciemną dolą” ludzi pokrzywdzonych i nieszczęśliwych. Poznała tę „ciemną dolę” i wówczas, gdy mieszkała wraz z mężem na wsi, i wówczas, gdy przeniosła się ze sporą, bo sześcioosobową gromadką swych dzieci do Warszawy i własną pracą musiała je utrzymać. NASZA SZKAPA (fragment) Szkapę czyściliśmy co dzień. Ale nigdy nie obeszło się przy tym bez bijatyki o szczotkę i zgrzebło. Cośmy jej wtedy sierści nadarli! Cośmy naplątali grzywy! Stała jednak szkapa cierpliwie, zmrużywszy zdrowe oko i tylko od czasu do czasu machała wypełzłym ogonem jakby się oganiała od bąków. Zaraz po Wielkiej Nocy zaczynało się pławienie szkapy. Jeszcze zimna woda była jak lód, a my już zawijamy porcięta i dalej do rzeki. Jakby to był tryumfalny pochód! Chłopaki z całej ulicy chcieli z nami lecieć, aleśmy ich odpędzali biczem. Dopieroż szkapę wodą chlustać, dopieroż jej pęciny i boki wycierać, dopieroż jej wygwizdywać, jakeśmy to u ojca słyszeli. Największa bieda była kiedy szkapa dla uwolnienia się od nas i naszej opieki parę kroków w wodę dalej poszła. - Utopi się! Utopi!- wrzeszczał Piotruś i aż siniał i przysiadał na ziemię, obu się rękami brzucha własnego trzymając. Brnęliśmy tedy po nią i za ogon ku brzegowi ciągnęli, po czym zziajani, zmęczeni wracaliśmy do domu, szkapa naprzód, my za nią, mokrzy, ociekający wodą jak topielcy. Brawo dla najlepszych i tych nieco słabszych- Dariusz Kapuściński |